Zabierzowski
    Klub
        Kajakowy

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i już jest po... 2015-04-17 - 2015-04-19

Dnia 17 kwietnia o godzinie 6 w składzie P. Włodek, Czesław, Łukasz, Maciek oraz Ja i Żabka wybraliśmy się na (prawie) coroczną imprezę do Szklarskiej Poręby - Kamienną.
Dojechaliśmy przed godziną 11, zakwaterowaliśmy się w Schronisku Młodzieżowym "Wojtek", zostawiliśmy bagaże i udaliśmy się nad rzekę. Po obejrzeniu i wnikliwej analizie Kamiennej, nasi zawodnicy mogli rozpocząć na trening, aby następnego dnia gotowi i zwarci mogli stawić się na Akademickich Mistrzostwach Polski Kamienna. Wieczorem koledzy z Bystrza "dowieźli" nam Anię, żeby i ona mogła kibicować naszym Wir-owcom. Po weryfikacji uczestników okazało się że, aby stworzyć drużynę potrzebne są minimum 3 osoby, tak więc dzięki Rafałowi Dońcowi (KKK im. Wańkowicza) i Michałowi Dońcowi (Retendo), udało nam się stworzyć team "Węże w pomidorach".

W sobotę po godzinie 11 rozpoczęła się zacięta rywalizacja ponad 70-ciu uczestników. W eliminacjach Łukasz zajął III miejsce, co pozwoliło mu wystartować razem z Michałem Dońcem w Finale. Maciek znalazł się w pierwszej 20, poprawiając tym samym swój wynik z przed dwóch lat i naprawę nie dużo brakło mu do finału. Niestety Rafałowi również nie udało się po raz drugi popłynąć w zawodach, ale równie dzielnie walczył. W finale reprezentujący nas Michał Doniec ostatecznie zajął VI pozycję, natomiast Łukasz po zaciętej walce z Liskiem tj. Przemysławem Kmitą uplasował się na IV pozycji - naprawdę było blisko i nawet przez chwile stał na podium :). Dzięki wysokim wynikom indywidualnym nasza drużyna w składzie: Łukasz Leśniak, Maciek Mańkowski, Rafał Doniec i Michał Doniec zdobyli IV miejsce drużynowo.
Więcej informacji na temat wyników można odnaleźć tutaj

W niedzielę rano korzystając z okazji Panowie postanowili popływać w Czechach. Wstaliśmy rano i pojechaliśmy do Czech na Kamienice Tanwaldzką, gdzie Łukasz z Maćkiem mogli doskonalić swoje umiejętności. W drodze powrotnej chłopcy "zwiedzili" również Mumlawę. Wróciliśmy z powrotem do Szklarskiej Poręby, gdzie już czekali na nas P. Włodek z Czesławem zapakowaliśmy się razem do samochodu i pojechaliśmy do domu.

Szkoda, że Kamienna jest tak daleko i tak rzadko jest tam woda ponieważ zapewne bylibyśmy częstszymi gośćmi. Oczywiście dla wszystkich zaciekawionych myślę że niebawem powstanie filmik ponieważ chłopaki cały czas kręcili przepływy, także pozostaje nam cierpliwie czekać...

Agnieszka Gorzkowska 2015-04-21

Jizera 2013-04-21

I po AMP Kamiennej. Słoneczna niedziela, czas wracać do domu. Nikomu z nas (Bogusiowi, Czesławowi, Lesiowi i Maćkowi) się jakoś niespecjalnie spieszy do Zabierzowa – coś by człowiek chętnie spłynął, zwłaszcza że oprócz pogody jest jeszcze fajna woda. W podjęciu decyzji pomagają nam znajomi z Krakowa – wspólnie lecimy na Jizerę. Myślę, że każdemu ten spływ przypadł do gustu – świetne bystrza, świetna pogoda, cudowne otoczenie i świetne towarzystwo. Po prostu FAKJA! I do tego to pyszne spaghetti na mecie, przygotowane przez nasz River Logistic Support Team – Agusię i Szostasia. Było grubo – rzeka koniecznie do powtórzenia, zwłaszcza górny odcinek. Link do filmiku z Jizery: link

Maciek Mańkowski 2013-07-25

Skawica 2013-04-15

5 kwietnia 2013 roku ekipa w składzie Aga, Lesio i Maciek pojechała na popołudniowe spływanie Skawicą. Po pierwsze po to, żeby przetestować nowe kajaki a po drugie, by się nieco rozpływać przed Kamienną. Aga fajnie nas zawiozła, podróż minęła szybko i wesoło. Wody w Skawicy dużo nie było, ale też nie było jej zbyt mało, pływać się dało, śmignęliśmy odcinek od ronda w Zawoji (N:49*38’4.38’’ E:19*31’40.58’’) do Remizy (N:49*39’38.47’’ E:19*33’23.07’’) dwa razy. Z takich uwag praktycznych: jak się okazuje, 110 cm to jednak zbyt mało na Skawicę – więcej obijania o kamienie niż pływania. Ale jak płynie więcej wody, to jest to bardzo miła rzeczka - filmik ze spaceru: link

Maciek Mańkowski 2013-07-25

Mistrzostwa Mazowsza we Freestyle im. Michała Radka „Fido” 2011-11-18 - 2011-11-20

Dania 18 listopada o godzinie 18 wyruszyliśmy z Zabierzowa w stronę stolicy na Mistrzostwa Mazowsza we Freestyle im. Michała Radka „Fido”. Po mimo dużych korków dość szybko udało nam się dotrzeć na miejsce. Kolo godziny 11 wypakowaliśmy sprzęt na basen i udaliśmy się do biura zawodów, gdzie zostaliśmy zakwaterowani do pokoju. Następnego dnia od godziny 8 do 10 rozpoczął się oficjalny trening. O 10 odbyła się odprawa sędziów, oraz kierowników drużyn, a o 10.30 odbyło się oficjalne otwarcie zawodów i zaczęły się eliminacje. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu wszystko odbywało się według wcześniej ustalonego planu, bez najmniejszych opóźnień. Z powodów zdrowotnych niestety Czesio nie mógł wystartować w zawodach, natomiast nasz zawodnik Łukasz w eliminacjach zajął 6 miejsce, co sprawiło że nie dostał się do finałów ,zabrakło mu zaledwie 10 punktów i trochę więcej treningu przed zawodami. Ok godziny 13 udaliśmy się na lekki posiłek, poczym z powrotem wróciliśmy na basen oglądać finałowe zmagania kajakarzy. I tak oto wyniki przedstawiają się następująco: w kategorii mężczyzn juniorów I miejsce Paweł Doniec , II miejsce Michał Doniec, zaś na III pozycji uplasował się Piotrek Grzybowski. W kategorii kobiet nie zawiodła nas Iza Fidzińska zajmując I miejsce, na II miejscu absolutna nowość Zofia Tuła, zaś jako III na podium pojawiła się Agata Nowak z Warszawskiego klubu WAKK Habazie. W kategorii mężczyzn seniorów nie zaskoczył nas Tomek Czaplicki zajmując jak zwykle I miejsce, jako II zadebiutował na swoim nowym kajaku Michał „Czadzik” Wrzal, na III stopniu pojawił się Michał Kamiński z gospodarzy. Wszystkim zwycięzcą GRATULUJEMY! Koło godziny 18 odbyła się ceremonia medalowa po której udaliśmy się na obiadokolacje, a potem na dalszą- oczekiwaną przez wszystkich część imprezy. „Tańce, hulanki, swawole…” to tylko niektóre niespodzianki tego wieczoru, dziewczyny z klubu „Habazie” spisały się na medal przygotowując dla nas pyszny poczęstunek w postaci przeróżnych sałatek, i po mimo dość chłodnej pory roku był nawet grill, co tu dużo pisać, po prostu było super!! Uważamy, że z roku na rok zawodnicy rozwijają się coraz bardziej, tym samym prezentując nam z zawodów na zawody coraz wyższy poziom umiejętności, co sprawia że stają się one coraz ciekawsze. A co do organizacji to uważam że były to jedne z najlepiej zorganizowanych zawody i chciałam w tym miejscu serdecznie podziękować gospodarzą tj. WAKK „Habazie” dzięki którym przeżyliśmy tak fajny weekend w miłym gronie, otoczony wspaniałą atmosferą. Teraz nasza kolej i powiem szczerze, że czeka nas ciężki orzech do zgryzienia i mamy nadzieję że swą organizacją nie zawiedziemy naszych zawodników. A na LooP’a serdecznie zapraszamy.

Agnieszka Gorzkowska 2011-11-28

Wietrznice 2011-10-07 - 2011-10-09

Dnia 7 października w składzie: Włodziu, Czesław, Krzysiu, Aga i Łukasz, wybraliśmy się na weekendowy wypad treningowo- wypoczynkowy na Wietrznice. Po dotarciu na miejsce zjedliśmy kolacje i dzięki uprzejmości Lesia i jego gitarry mogliśmy sobie troszkę pośpiewać, poczym położyliśmy się spać. Następnego dnia rano dotarli do nas pozostali: Ania ,Kasia i Piotrek, dzięki uprzejmości kolegi z Bystrza Piotra, który „dowiózł” pozostałą część naszej ekipy na Wietrznice. W pełnym składzie mogliśmy rozpocząć trening. Chodź słońce świeciło, wbrew pozorom nie było tak ciepło, a rano na szczytnych polanach zauważyć było można śnieg, tak wiec nasze dziewczyny zajęły się dopingowaniem Panów dzielnie pływających i marznących w zimnej wodzie Dunajca. Znalazł się nawet śmiałek- Krzysiu, ucząc się eskimoski pod nadzorem swojego trenera Łukasza, zaś jako model pokazowy bardzo dobrze spisał się nasz Czesio. Po ciężkim kilkugodzinnym treningu,( i tu należy nadmienić że Panowie wykazali się wyjątkową wytrwałością spędzili na torze 5 godz.) zjedliśmy obiad, potem wybraliśmy się na spacer wzdłuż toru podziwiając zmagania strażaków oraz ratowników medycznych podczas szkolenia z ratownictwa wodnego. Wieczorem było tylko lepiej, rozpaliliśmy ognisko- co po deszczowej nocy było nielada wyzwaniem i spędziliśmy miły wieczór w towarzystwie kolegów medyków z Limanowej oraz strażaków. Następnego dnia z rana w odwiedziny do nas przyjechał Piotrek z Karolem i razem z nami pływali na torze. Jak zwykle uczynni WiR-owcy nie odmówili pomocy potrzebującym, pomagając slalomistom w zamontowaniu drzwi od wana, na potwierdzenie ich altruizmu zapraszam do zdjęć w galerii. Po treningu przebrani i osuszeni zjedliśmy obiad, spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu. Wypad ten uważam za bardzo udany, kto nie był niech żałuje bo jest czego! Mamy nadzieje na kolejne wyjazdy tego typu byle z dłuższym terminem pobytu.

Agnieszka Gorzkowska 2011-10-17